Z powodu prawie dwugodzinnego dojazdu do miejsca zarabiania, ostatnich kilka miesięcy spędziłem w aucie na odsłuchu opracowań, komentarzy dotyczących historii Polski. Jestem na emigracji, tęsknota za krajem powraca, stąd mój nagły zwrot w tym kierunku.

Czas i przestrzeń, zwłaszcza wydarzenia wojenne których to jesteście bardzo bliskimi odbiorcami, pokazuje dziś dobitnie gdzie jesteśmy jako naród. Kiedy ropa naftowa i inne złoża nie były kartą przetargową w polityce, podbijano kraje mieczem, sojusze zawierano poprzez koligacje rodów możnowładców. I to trwa do dziś, patrząc choćby na powiązania rodzinne polskich decydentów od czasów początku 20 wieku. Tak brzmi historia. Fakty. Wojny religijne? Patrząc na fanatyzm w niektórych rejonach, wciąż pewne nacje uzurpują sobie do prawa aby być światowym kapo, aniżeli człowiekiem. Ten proces trwa tysiąclecia. Gdzie w tym wszystkim jesteśmy my, Polacy? Naród doświadczany na wszelkie możliwe sposoby wciąż trwa, pytanie brzmi czy spowodowane jest to naszą słowiańska siła i mądrością, czy tylko pozwolono nam jeszcze trwać…

To co napiszę jest moją subiektywną oceną,ale wyrosłem w Polsce i jestem przesiąknięty również tym co nazywa się zbiorową świadomością. Śmiem twierdzić, że dziś nie mamy tożsamości. Setki, tysiące intryg doprowadziły do rozbiorów Polski. Dzisiaj łatwo manipulować Polakami wciągając nas w wymyślone, sterowane, pseudo walki o telewizję,prawa takie czy inne. Polacy to dla mnie nacja czystego serca. Tak jak większość Słowian. Dlatego tym łatwiej jest o manipulację. Dzisiaj każe nam się pomagać sąsiadom z Ukrainy i brać na barki ciężar tragedii który nas nie dotyczy. Nie ma znaczenia kto ma rację, efekt kuli śnieżnej dopadnie moje i Państwa dzieci. Co ciekawe, reszta sąsiadujących narodów jest bardziej wstrzemięźliwa w otwartości, bo oni swego ducha narodowego nie zatracili. Potrafią oddzielić biznes i wciąż mają instynkt samozachowawczy.

I na koniec gorzka refleksja. Poczucie naszej godności narodowej jest bliskie zeru a myślenie włącza wybaczcie, niewielu. Liczy się stado i to co zakrzyknie rządowy pastuch. Lecimy na protest,teraz pomagamy a jutro….

Stawiam tezę że nasz naród ma tak niską samoocenę, że pomagając Ukraińcom łechtamy własne ego, jacy jesteśmy wspaniali. Sztucza empatia. Niech świat patrzy.

A decydenci w Genewie, Berlinie i Moskwie mają ubaw. Od lat.

Autor: Dariusz Tomczak
Z pochodzenia Gdynianin z wyboru losu, mieszkaniec UK. 52 lata,ojciec dwóch pięknych córek. Autor i właściciel strony z poezją “Siła Słowa”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.