Tak, to kolejny artykuł o tym, jak kobieta udaje orgazm.

I prawdopodobnie wiesz, ze nie powinnaś tego robić, ale tak jakoś… wychodzi. No i przecież jak po rak długim czasie nie wypada powiedzieć, ze przez tak długi czas tak na prawdę nie miałam orgazmu. Ale czy na pewno mamy ochotę oszukiwać i siebie, i partnera? Tak, wiem używam dość mocnych słów, ale bardzo mi na tym zależy, żebyś odzyskała swoją moc.

Wyobraźmy sobie to… pierwsza, upojna noc. Dzieje się bardzo dużo, ale on nie do końca robi to tak jak lubisz (o ile wiesz, co lubisz), a Ty już chcesz, żeby był koniec. Nie wiesz jak mu to powiedzieć, wiec udajesz orgazm, żeby seks sie skończył. Po seksie nie mówisz mu tego, co zrobił dobrze, a co mogłoby być lepsze. Nie mówisz mu co lubisz w seksie, bo się wstydzisz albo mu nie ufasz. To nie zmienia sie po drugim, piątym, dziesiątym, pięćdziesiątym razie, a ty dalej udajesz ten orgazm, dając mu znaki, ze on robi coś dobrze, pomimo tego, ze… wcale tak nie jest. I po tak długim czasie rezygnujesz z tego, ze może być ci kiedykolwiek dobrze, a o nim myślisz, ze jest kiepski w łóżku. Ale czy taka jest prawda?

Może to kontrowersyjny pomysł, ale ja uważam, ze za przyjemność kobiety w seksie odpowiedzialne są dwie osoby – mężczyzna i kobieta (mówię tu o związkach heteroseksualnych, użyj jakiejkolwiek formy chcesz, żeby przetrawić ten artykuł) i maja taka sama odpowiedzialność, czyli 50% i 50%. Mężczyzna dlatego, ze powinien pragnąc zadowolić swoją partnerkę, i powinien słuchać tego, co ona mówi, obserwować ruchy ciała i zmieniać swoje ruchy adekwatnie. A kobieta dlatego, ze powinna powiedzieć partnerowi czego oczekuje od seksu i przyjemności. Niestety, partner nie czyta nam w myślach, i nie wie czego chcemy, dopóki mu tego nie powiemy. Jak udajesz orgazm, to on myśli, ze robi wszystko dobrze! I rozumiem obawę przed wstydem, ale piękne rzeczy czekają na nas po drugiej stronie strachu.

Duży problem tkwi w tym, ze jako kobiety nie wiemy co lubimy. Rzadko się dotykamy, bo przecież my nie powinniśmy oczekiwać przyjemności. A może ktoś nam powiedział ze jesteśmy zachłanne? Niestety (a może i stety), jedynym rozwiązaniem tego problemu jest przełamanie się i eksploracja. Wydaje mi się, ze to jest jedna z najbardziej ekscytujących eksploracji, gdzie dotykamy swojego ciała i sprawdzamy gdzie czujemy przyjemność i dotykamy sie aż do orgazmu. A potem pokazujemy partnerowi, co robiliśmy… Nie tylko jest do bardzo podniecające, ale także sprawia, ze bierzemy kontrole nad swoją przyjemnością, i takiego wyzwolenia seksualnego życzę każdej kobiecie.

A co do rozmowy z partnerem po wielu razach udawania orgazmu? Polecałabym zacząć od rozmowy – niekoniecznie mówić o tym, ze się udawało, ale może porozmawiać o spróbowaniu czegoś nowego i ekscytującego? Ta nowość to będzie pokazanie tego, czego tak na prawdę chcemy i oczekujemy, pokazanie instrukcji obsługi do swojej przyjemności.

Pamiętajmy, ze nikt nie czyta nam w myślach. Oczywiście, w ramach tego artykułu upraszczam bardzo dużo i zdaje sobie sprawę, ze każda sytuacja jest unikalna i trzeba podchodzić indywidualnie, ale jedna prawda zawsze jest uniwersalna – przyjemność należy się każdej z nas, ale to każda z nas musi się o nią ubiegać i jest to nasza odpowiedzialność, żeby znać nasze ciało na tyle dobrze, żeby pokazać co działa i nie bać się o tym mówić.

Co najgorszego może się stać? Orgazm?

One thought on “SEKS – Przestań udawać, serio!”
  1. Cześć,
    Tekst nie przeredagowany i trudno się go czyta.
    Temat może ciekawy ale forma nie do zniesienia.
    Pozdrawiam i życzę sukcesów
    Piotr Całka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.