Ach! Gdzie się podziali mężczyźni z dawnych lat? Jak udało się nam z potężnych wojowników zamienić w ubranych w wąskie spodnie i zwłosami na żel (ewetualnie w koczku) chłopaków? Muskularnych obrońców przeistoczyć w maminsynków? Jak to się stało, że z samców alfa, zamienili się w pantofli? Rycerz na białym koniu w XXI wieku, to ubrany w garnitur dżentelmen, który przepuści cię w drzwiach. I oczywiście nie ma w tym nic złego tak długo, jak jest to w granicach pewnej normy. Wąskie spodnie – jest różnica między wąskimi a zbyt ciasnymi spodniami, a jednak coraz większa liczba młodego pokolenia zdaje się tego nie rozrózniać. Samce alfa – nie chodzi mi o swego rodzaju ‘brutala’, ale o nieumiejętność podjęcia decyzji, co jest cechą coraz większej liczby ludzi ogólnie, nie tylko facetów.

No właśnie. Więc jak to jest, kiedy facet twoich marzeń nie ma jeszcze odciętej pępowiny? Ile jesteśmy w stanie znieść, żeby mieć swój ‘happy end’? Ile z nas nawet nie zdaje sobie sprawy, że jest właśnie takim ‘maminsynkiem’? Natasza Socha w momentami zabawnej, momentami na swój sposób przerażającej opowieści ‘’Maminsynek’’ ukazuje losy Amelii, która właśnie w imię miłości poświęca wbrew pozorm całkiem wiele. Jest to książka pełna schematów i stereotypów, niemniej naprawdę przyjemnie można spędzić czas czytając ją.

A gdyby podejść do tematu ciut inaczej? Gdyby popatrzeć na to od strony stereotypów? Na przykład ‘’chłopaki nie płaczą’’. Facet nie może przecież płakać – płacz to oznaka słabości przeznaczona wyłącznie dla kobiet. Facet musi być męski! To on podaje chusteczkę kobiecie a nie na odwrót. To kobieta jest słabszą płcią i jedyne co może swojemu facetowi podać, to browar gdy ten siedzi na kanapie oglądając swój ulubiony program. Jednak tu wpadamy niejako w błędne koło, gdyż my (kobiety) mimo wszystko szukamy chociaż odrobiny wrażliwosci u faceta. A brak płaczu (czy okazywania innych emocji niż na przykład gniew) kojarzy się i jest utożsamiany z brakiem wrażliwości. Z drugiej strony, trzeba też pamiętać, że okazywanie (i odbieranie poniekąd też) uczuć rózni się u kobiet i mężczyzn. Oglądałam niedawno coś w internecie (najprawdopodobniej stand-up M. Brudzewskiego) i utkwiło mi to w pamięci. Mianowicie opowiadał on jak rozmawiac z dojrzałą kobietą. Chodzi o to, że nie nie wolno nic mówić ‘na pusto’, czyli bez ładunku emocjonalnego. Mówił tam , że kobiety budują swego rodzaju tratwę, pod która podczepiają właśnie ten łądunek emocjonalny i spuszczają ją ‘rzeką słów’ do odbiorcy. Kobietom nie zależy tak bardzo, żeby każde słowo zostało zrozumiane i usłyszane, ale żeby odbiorca wiedział, co ona czuła, kiedy to mówiła. I jeżeli Panowie powiecie zdanie ‘na pusto’ to my bedziemy tak długo myśleć i szukać aż znajdziemy, bo wypowiedzenia zdania ‘na pusto’ nie ma dla nas kompletnie żadnego sensu. Nie jest to oczywiście prawda w 100%, ale jest to całkiem niezłe wytłumaczenie jak działa kobieca komunikacja. Swoją drogą, zauważyliście, że jesteśmy jedynym gatunkiem (mam na mysli homo sapiens), w którym rozróżniamy kobietę jako słabszą płeć? Jeżeli kogoś zje lew, to nie powiemy ‘Patrz na Janka, jaka niedojda! Został zjedzony przez samicę lwa. Hahaha…’. Nie ma czegos takiego, lew to lew i koniec kropka. Ale jeżeli Janka uderzyłaby kobieta, to jak najbardziej należy się z niego pośmiać…

To jak w końcu z tym płaczem – płakać, czy nie płakać? Jest to decyzja, którą Panowie musicie podjąć sami zgodnie z własnymi upodobaniami. Jendak pamiętajcie, że to jest jak najbardziej w porządku!

Autor: Oliwia Radlak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.