Niebieski banan to określenie opisujące bogaty, wpływowy i gospodarczo rozwinięty obszar w Europie. Swoją nazwę zawdzięcza kształtowi, jaki przybiera naniesiony na mapę. Rozpoczyna się na północnym zachodzie Anglii, obejmuje Liverpool i Manchester, przechodzi przez Londyn i jego okolice, następnie, idąc dalej na południe, kraje Beneluxu, Paryż i niemieckie zagłębie Ruhry, zawiera obszar Bawarii, Szwajcarii, i kończy się już za Alpami, w północnych Włoszech. Historycznie bardzo łatwo można znaleźć  silne punkty każdego z poszczególnych regionów, jak choćby początek rewolucji przemysłowej (północna Anglia), ważne porty z czasów kolonialnych (Liverpool, Rotterdam, Amsterdam), współczesne i dawne centra finansowo-naukowe (Londyn, Frankfurt, Paryż), obszary z wielką bazą surowców i przemysłu ciężkiego (zachodnie Niemcy), a nawet przypomnieć potęgę Wenecji, czy banków włoskich. Nawet jeżeli kogoś brzydzi zapuszczanie sond w studnię przeszłości i nie lubi wytaczać linii łączących dawne czasy z teraźniejszymi, a następnie szukać na nich punktów najważniejszych, to nie może odmówić faktu istnienia bogatego obszaru w Europie, gdzie wskaźniki PKB, czy zagęszczenie mieszkańców wyraźnie wskazują na jego siłę.

            Jak każda, istniejąca w świecie konstrukcja, nawet taka tworzona w myślach, niebieski banan nie jest samotną wyspą, istniejąca samą dla sobie i w pełni samowystarczalną. Wystarczy przypomnieć sobie mapę Europy by skonstatować, że zaraz obok leżą obszary nieco słabsze i mniej wydajne, co oczywiście powoduję szereg różnorakich konsekwencji. Jedną z nich jest cena, jaką należy zapłacić za przywilej mieszkania i życia w obrębie niebieskiego banana. Ma to swój wydźwięk zarówno w tempie i stylu życia (przykładem choćby Londyn), jak i w bardzo mierzalnych kosztach, bo przecież to nie przypadek, że ulubionymi tematami angielskiej klasy średniej są pogoda i ceny domów. Z drugiej strony siła przyciągania jest tak wielka, że grawitacja ta z łatwością ściąga drobny pył kosmiczny w postaci pojedynczych osób, czy całych rodzin z Polski, półwyspu iberyjskiego, Bałkanów i krajów bałtyckich. Mało tego, ta sama siła potrafi poruszyć tysiące, jeżeli nie miliony osób z dalszych rejonów świata, czego przejawem był trwający kilka lat temu tzw. kryzys migracyjny. Założenie, że ruch ten wywołany był wojną, lub istniejącym tutaj socjalem, nie osłabia tej siły, bo jednak ów ruch ludności odbył się w określonym kierunku, a fakt istnienia rozbudowanego socjalu musi mieć podstawy ekonomiczne, nawet jeżeli wynika z wyprzedawania sreber rodowych.

            Różnica potencjałów wywołuje ruch, nie inaczej jest w przypadku Europy, jej silnego rdzenia i biedniejszych peryferiów. Można się nie zastanawiać nad tym w codziennym życiu, ale ta siła przyciągania ludzi i towarzyszących im pomysłów i ambicji jest bardzo łatwo wyczuwalna, zwłaszcza przez osoby, które tę podróż już odbyły. Przykładowo łatwiej  otworzyć firmę w miejscu, gdzie mieszka wielu potencjalnych klientów dysponujących gotówką. Oczywiście konkurencja jest proporcjonalnie duża, ale pomysł zakładania podobnej działalności na wyludnionych stepach Mongolii, czy w środku rosyjskiej tajgi, nie brzmi przecież jak doskonały pomysł. To tutaj potrzebne są siły ludzkie do utrzymywania w ruchu kół zamachowych ekonomii. To tutaj ktoś musi dbać o infrastrukturę, obsługiwać maszyny w fabryce, jeździć autobusem, leczyć zęby itd.  Niebieski banan wymaga także odpowiednich kadr do obsługi administracyjno-prawnej. Nie jest więc przypadkiem, że renomowane uniwersytety mają swoje siedziby w jego obrębie. Kultura i sztuka także ma łatwiej na obszarze, gdzie łatwiej jej o potencjalnych odbiorców. Niebieski banan z tych powodów jest miejscem atrakcyjnym dla Polaków, odkąd tylko otwarto możliwości swobodnego przekraczania granic i osiedlania się w dowolnym miejscu UE. W samej, najbardziej nas interesującej, Wielkiej Brytanii, przebywa, wg. różnych wyliczeń, ponad milion Polaków. Przyciąga nas praca, większe możliwości, swoboda działania, możliwość kształcenia się na uczelniach o setki pozycji wyprzedzających w rankingach rodzime, ambicja usadowienia się na wyższej grzędzie w światowym kurniku. Jakkolwiek nie nazwiemy kierujące nami motywacje i pragnienia, związane są jednoznacznie z różnicą, rozpisaną na różnych płaszczyznach, pomiędzy niebieskim bananem, a jego otoczeniem.

            Siła ta nie pojawiła się nagle na przestrzeni dziejów, dana obligatoryjnie tej części świata. Karty historii zapisane są wydarzeniami i punktami zwrotnymi, które wynosiły poszczególne kraje na czoło peletonu, lub dawały bardzo solidne fundamenty, nawet na całe wieki. Przykładowo, z punktu widzenia Polski, rewolucja przemysłowa odbyła się w najgorszym możliwym momencie. Nie mając własnej państwowości, będąc podzielonym pomiędzy trzech zaborców kraj nie mógł w pełni wykorzystać szansy, jaką dawała ówczesnym państwom industrializacja. Potencjał z pewnością istniał, przykładem łódzka ziemia obiecana, nie mógł być jednak w pełni wykorzystany do tworzenia podstaw mocnego państwa Polskiego i do budowania polskiej tradycji przemysłowej, rodzimych fortun, old money. Czasy powojenne i wprowadzony dla zniszczonej Europy zachodniej plan Marshalla objął również obszar niebieskiego banana. Polska gospodarka została sprzęgnięta z radziecką, nastawioną na przemysł ciężki wspierający zbrojenia czasów zimnej wojny. Przebudowa i przestawienie się na system atlantycki po upadku żelaznej kurtyny naturalnie pokierowały nas, nasze życiorysy w stronę świata zachodniego, w jego rdzeń, w kolebkę, w niebieski banan. 

            Pierwsze zarysy tego tekstu powstały przeszło rok temu. W tamtym czasie miały zwrócić uwagę na potencjalny punkt zwrotny, jakim może być Brexit. W ciągu kolejnych miesięcy pojawił się kolejny czynnik, który  może być katalizatorem zmian. Oczywiście chodzi tutaj o pandemię i potencjalne zmiany, które może wnieść do światowej gospodarki i rozmontowywanie globalizacji. W tym kontekście uzasadnione jest pytanie, jak te czynniki  wpłyną na obszar niebieskiego banana, w którym żyjemy, oraz na relacje między nim, a jego sąsiednimi regionami. Warto zastanowić się, jak zmiany te mogą wpłynąć, na lekko licząc, kilkaset tysięcy Polaków w Wielkiej Brytanii. Co stanie się, gdy kształt niebieskiego banana zmieni się w kształt pomarańczy, okrywającym w przybliżeniu państwo założone przez Karola Wielkiego? Co jeżeli się mocno rozszerzy, popuśćmy wodzę fantazji, i sięgnie aż po Bug? A co w końcu, jeżeli rozszerzy i jednocześnie skurczy do kilkunastu silnych punktów, wzorem średniowiecznych państw-miast? Nie są to pytania oderwane od rzeczywistości, zostawione dla tych, którzy lubią dyskutować o sprawcach ważnych, ale nie mających wpływu na szarość dnia codziennego. Przyciągnie i kuszące atrybuty niebieskiego banana każdy z emigrantów poczuł na własnej skórze. Ewentualne zmiany, przesunięcia i nowe rozłożenie akcentów też będzie odczuwalne, nawet w formie wstrząsów wtórnych przy pękaniu płyt tektonicznych globalizacji. Każda z tych zmian będzie też tworzyła tło, które będzie rzutować na odbiór obrazu rzeczywistości w której żyjemy, pracujemy i szukamy własnego szczęścia. I niestety nie da się usiąść wygodnie w fotelu i przeczekać zawirowania, gdy fotel ten jest wmontowany w wagonik rollercoastera.

            W mijającym roku napisałem kilkanaście felietonów, opublikowanych tu i ówdzie, lub też schowanych w szufladę. W każdym z nich pojawiał się wątek nachodzących zmian. Niniejszy tekst, choć pierwszy, przeleżał w „zamrażalniku” wiele miesięcy i będąc pierwszy, został ostatnim z tego nieformalnego, rocznego cyklu, łącząc je wszystkie swoistą  wstęgą Mobiusa. Być może moment, w którym rok 2020 kończy się kolejnymi lockdownami w europejskich państwach i straszy chaosem Brexitu bez umowy, jest odpowiednim, by przypomnieć sobie, że żaden porządek rzeczy nie jest dany raz na zawsze. Koniec roku usprawiedliwia też swego rodzaju pompatyczność, być może śmieszną w innych warunkach. Dziś jednak, nie mam najmniejszych skrupułów by zakończyć felieton cytatem z Marka Aureliusza: „Popatrz wstecz na przeszłość, na tak olbrzymie przemiany mocarstw. Możesz i przyszłość przewidzieć. Będzie ona bowiem zupełnie taka sama co do formy i nie będzie mogła uwolnić się od rytmu, widocznego w wypadkach teraźniejszych.„

Andrzej Smoleń

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.